piątek, 2 czerwca 2017

Czerwiec imprezowicz i przygotowania do "wielkiej nocy"


Kiedy my w czwartkowe popołudnie siedzieliśmy na placu w resztce cienia jaką dawał barowy baldachim zajadając lody z okazji dnia dziecka, silna brygada z poważnym sprzętem montowała ważącą kilka ton scenografię na piątkowy wieczór. Elementy "starożytnego świata" jak gigantyczne klocki ustawiano nie przypadkowo, a według precyzyjnych wyliczeń. 
- Bravi ragazzi! - komentowali ludzie przy stolikach. 
Rzeczywiście bravi! Bravi ci, którzy pracowali przy montażu i rozładunku, ale też ci, którzy dekorację przygotowali. Niby zdążyłam się już przyzwyczaić, że w kwestii sztuki w Marradi się nie żartuje i artystą jest co drugi mieszkaniec, ale jednak wciąż zadziwia mnie fantazja, pomysł, kunszt i finezja.  
Teoretycznie to "tylko" campionato trial, ale wystroju miasta mogłaby pozazdrościć nawet La Scala. Znów cisną się pod palce te same refleksje - marradyjczycy nie mają w słowniku zwrotu "byle jak". 


A potem, kiedy już konfetti opadną, flesze i reflektory zgasną, ktoś to wszystko będzie musiał posprzątać i przywrócić na placu dawny ład. 
"Noc Bogów" zakończy tegoroczną "Festa dello Sport". Już dziś wielkie brawa dla pomysłodawcy, organizatora i jego pomocników. Ja dokładam do tej pracy moją małą cegiełkę w postaci zdjęć, w których mam nadzieję już na zawsze zostanie część mnie. 



Festa dobiega końca, ale za to inne atrakcje szczelnie wypełniają lokalne kalendarium. Najbliższe dni to teatr, muzyka i zabawa. Początek czerwca maluje nam się bardzo rozrywkowo. Kiedy ja znajdę cza na pisanie o moich ulubionych drobiazgach??

Dziś w Italii dzień wolny - Festa della Repubblica. Zostało pięć dni lekcyjnych, dla niektórych nawet cztery. Już za tydzień dzieciaki odjadą spod szkoły przy akompaniamencie rozszalałych klaksonów. Pofruną w górę fartuszki, a grembiule Mikołaja wystrzeli w niebo po raz ostatni... 


FARTUSZEK to po włosku GRAMBIULE (wym. grembiule)

3 komentarze:

  1. Jestem pełną podziwu dla Włochów za tę umiejętność, której niestety u mnie brakuje - radości z małych rzecz. Choć dekoracje do teatru ulicznego trudno nazwać małymi. Joanna

    OdpowiedzUsuń
  2. To ostatnie zdjęcie coś mi przypomina , może o innej porze dnia , ale było fantastycznie , pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za gościnę , Leszek

    OdpowiedzUsuń

Drukuj