środa, 14 czerwca 2017

Marradyjka


Tak naprawdę brakuje mi jednego spokojnego dnia. Paradoksalnie w natłoku imprez brakuje mi dnia bez wydarzeń i wyjątkowych atrakcji. Dnia, w którym słuchałabym tylko cykad i upajała się lipami. Dawno takiego nie było i jak na razie nic go też nie zapowiada. Oczywiście momenty beztroski staram się łapać i "zatrzymywać się" jak najczęściej, ale to wciąż tylko namiastka upragnionego odpoczynku… 
Dobrze, że Marradi przeskoczyło na letni bieg, w ten sposób choć w drobnym stopniu wakacyjna aura otoczyła również mnie. 


Kwitnące kapary, basenowy gwar, wczesnopopołudniowe wyludnienie, zatrzaśnięte okiennice, zapach kwiatów, rój motyli nad łąką i nad moją lawendą, Madonnina w jaśminowej otulinie i Casa della volpe odbijająca się w jej szybie, cisza Archiroli, niebieski rower, zielona dolina oglądana z cienia Colombai ... 
Wszystkie kadry już były, już mnie to wszystko setki razy wzruszyło, a jednak nie zanosi się na to, by ten mój bezkrytyczny entuzjazm miał oklapnąć z sił. 
Oto Marradi w letniej szacie. Marradi Amore Mio... 


Ktoś udostępnił na fejsbuku mój wpis ze zdjęciami z Gamognii i podpisał: un articolo della marradese Kasia No. Kasia No - marradyjka. Jak to ładnie zabrzmiało. Ileż radości mogą sprawić proste słowa. 



Obudził się kolejny dzień malowany słońcem… Niech to będzie dobry dzień!

PROSTE SŁOWA to po włosku LE PAROLE SEMPLICI (wym. le parole sempliczi)

1 komentarz:

  1. Ależ tam pięknie macie! :)
    Nie dziwie się, że masz duży entuzjazm, bo naprawdę jest w tej Twojej Italii wspaniale!

    OdpowiedzUsuń

Drukuj