środa, 5 lipca 2017

Moment


Widok złotych pól zarzuconych belami słomy to kwintesencja lata, sielanki i ciepła, najpiękniejszy lipcowy moment. Moment … 
To wszystko niestety trwa tylko moment. Moment będzie słonecznie złoto, tak jak i moment trwało falowanie zielonych łanów...
- A tak niedawno zdaje się, kiedy było tu zielone morze… Pamiętasz?
- Davvero … 
Zachwyca i jednocześnie ściska mnie w gardle na widok paskowanych pól. Chciałabym zatrzymać i to tu i tamto wtedy, byle się już dalej nie rozpędzać, byle się czas zatrzymał lub choć zwolnił znacznie. 


A poza moją nostalgią, melancholią, poza moimi żalami nad upływającym czasem, wszystko jest po staremu. Nie zwalniam, ale co jakiś czas staram się wyrwać moment dla siebie samej. Dzieje się tyle dobrego, że aż zapominam o karteczkach do słoika! 
Wtorek…
Spontaniczne spotkanie z turystami na ulicy w Marradi. - Dzień dobry. Czy to pani Kasia? 
Momenty pełne wzruszeń, podszyte onieśmieleniem. Czasem wciąż jeszcze nie mogę w to uwierzyć. Jak niezwykle pokolorował ten blog moje życie. Ustawiamy się do wspólnego zdjęcia. Żałuję, że nie mam ze sobą aparatu, a telefon jakoś mi niezręcznie wyciągać. Spotkanie jest przemiłe. Czuję się wyróżniona, tylko czy aby słusznie, bo przecież kim ja jestem? Jakaś tam bloggerka, co zamiast śniadania serwuje słowa i obrazy.
Dziękuję i życzę Państwu niezapomnianych wakacji!

Po obiedzie pędzę do Bolonii po odbiór nastoletniej przesyłki. Dzieci szaleją z radości! Rytualne powitanie. Rzeka, szeptane sekrety, żarty przy stole śmieszne "inaczej", przyjaźń w krótkich portkach, radosna, rumiana jak toskańskie lato. 


A po kolacji szybki wypad do Modigliany, Tredozio i na Monte Busca. Ostatnie brakujące ujęcia do drugiej części video. 30 km po zmroku, żeby zobaczyć jak... skauci urządzają sobie przy wulkanie piknik. Szlag! - Przepraszamy, my tylko na chwilę, tylko dwa ujęcia. 
- Przesuńcie się dzieciaki! 
Dzieciak nie pionek, przesunąć się nie daje, ani ten ani tamten, nie taką mieliśmy wizję. Pal sześć. Będą same płomienie!


Taki to był dzień. Wypełniony na sto procent. A jeszcze miałam kamienny dom obejrzeć i nie zdążyłam. Nie, nie, nie dla mnie niestety. Sprzedać ktoś chce i o pomoc prosi. I zdjęcia miałam obrobić, choć część, żeby się powoli spod nich wykaraskać i konspekt zrobić… 
Ach! Trudno! Zrobię to dziś albo jutro albo nie wiem kiedy. Tymczasem środa zapowiada się nie mniej intensywnie. Kartka w notesie do zapisania. 

INTENSYWNY to po włosku INTENSO (wym. intenso)


5 komentarzy:

  1. Powiedz przesyłce że jak się przesuwać nie będzie to ja z nim pogadam :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, to nie przesyłka:)) Nasze dzieci to zdyscyplinowane :) Dziś rano nawet łóżka pościelone :) To skauci skubani się nie chcą przesuwać:)

      Usuń
  2. Blogerka na której słowa i obrazy czekamy kazdego dnia nie dlatego ,że nie mamy swojego życia albo nic do zrobienia ,Tylko własnie dlatego ,że jest osobą absolutnie specjalną a tych słów i obrazow potrzebujemy jak świeżego powietrza . Tez potwierdzenia, że życie które prowadzimy jest wartościowe i piękne . I że do tego nie są potrzebne luksusy . Pozdrawiam serdecznie. Marta

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasia ale z łóżkami zaścielonymi to przegiełaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcie z falującym piaskiem.

    OdpowiedzUsuń

Drukuj